Anna Klichowska, Natalia Pamięta i Sylwia Witkowska to tegoroczne mistrzynie Europy w rugby 7. Na co dzień zawodniczki trenują w barwach Lifestyle Catering RC Arka Gdynia. Zapytaliśmy je o kulisy tego ogromnego sukcesu, sportowe cele, codzienne treningi oraz życie reprezentantek Polski poza boiskiem.
Jak wkręciłyście się w rugby?
Sylwia: Krótka piłka. Zaczęłam w gimnazjum. Moje dwie nauczycielki - wychowania fizycznego i języka polskiego, były związane z rugby. Lekką manipulacją, można by tak powiedzieć, jedna z nauczycielek Marta Zarzyńska, nakłoniła mnie żebym przyszła na trening, a wtedy dostanę lepszą ocenę. Trochę żartem, trochę nie. Pojawiłam się na tym treningu i to totalnie zmieniło moje życie, zobaczyłam sport drużynowy i zostałam. Już leci 16 rok, jak jestem z tą dyscypliną. I ta sama nauczycielka dzisiaj jest moja dobrą znajomą, jest ogromnym wsparciem, zawsze przyjeżdża na nasze turnieje. Zawsze u niej to wsparcie mam.
Zaczynałam w Orkanie Sochaczew. Wcześniej pływałam, około 4 lata. Przyciągnęła mnie praca zespołowa, społeczność, przynależność, koleżanki. Niebywałe, że dzisiaj zdobywamy mistrzostwa. Historia niebywała, ale prawdziwa.
Natalia: U mnie krótko. Ja w gimnazjum grałam z kolegami w piłkę nożną. To był wiek juniora, więc mogłam w lidze nawet grać. Ale później zrobiłam się starsza i nie mogłam brać udziału w takich rozgrywkach. A wiadomo, jak trenujesz, to chcesz wygrywać i rywalizować. Nauczyciel w liceum w Sochaczewie zapytał mnie, czy chcę iść na trening rugby. Oczywiście najpierw uniosłam się honorem, że ja gram w piłkę i ja nie będę jajowatą piłką rzucać, ale skusiłam się, bo stałam w miejscu, a chciałam rzeczywiście grać i rywalizować. Poszłam na pierwszy trening.
W ogóle była na nim Marta Zarzyńska i była pod wrażeniem, skąd się wzięłam. Tak moja historia się rozpoczęła i jestem w tym sporcie do dzisiaj.
A ile miałaś lat jak zaczęłaś trenować?
Natalia: Prawie 18 lat.
Anna: Ja studiowałam we Wrocławiu położnictwo i brakowało mi tego sportu. Od rana do wieczora były wykłady. Zobaczyłam na Facebooku, że moja koleżanka z mojej rodzinnej miejscowości Ostrowa Wielkopolskiego poszła na trening rugby do drużyny Błyskawice Rugby Wrocław i zapytałam, czy mogę też przyjść na taki trening. I nie było z tym problemu. Ja zostałam, ona zrezygnowała po trzech treningach. Miałam wtedy 21 lat, a teraz mam 33 lata - wiek chrystusowy (śmiech). I tak się zaczęło.
A coś wcześniej trenowałaś?
Tak, znaczy nie w jakimś klubie. Trenowałam, biegałam. Generalnie łapałam się każdego sportu od podstawówki. W podstawówce byłam już w klasie sportowej, w gimnazjum, w liceum grałam w piłkę ręczną, ale to nie było nic wielkiego. Po prostu gdzieś tam ten sport cały czas był. Ale z pewnością jestem wychowana na podwórku.
Myślę, że predyspozycję sportowe to taka podstawa jest u każdego dziecka i to jest chyba najważniejsze. One (Natalia i Sylwia) mogą się bardziej wypowiedzieć, bo studiowały wychowanie fizyczne. Bardzo ważna jest szkoła podstawowa, od samego początku łapieszbakcyla do tego, że chcesz uprawiać sport, no bo nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach jest coraz mniej dzieci, które chcą uprawiać sport. Jest coraz gorzej ze społeczeństwem.
To ile godzin tygodniowo trenujecie? Ile macie jednostek treningowych?
Natalia: Teraz jesteśmy w przerwie, po sezonie. Zazwyczaj mamy rozpisane 2 treningi siłowe i 2 motoryczne, które robimy indywidualnie. Plus tutaj trenujemy trzy razy w tygodniu na boisku. W sezonie takim przygotowawczym - zimowym jeszcze mamy czwarty trening na matach. Teraz trener też chce to wprowadzić i w okresie letnim, więc wyjdą nam cztery treningi z drużyną plus cztery te indywidualne, czyli osiem podstawowych, aczkolwiek no nie oszukujmy się, zawsze gdzieś tam wpadnie coś dodatkowego. Nie potrafimy też usiedzieć w miejscu.
Anna: Jak mamy wolny dzień, to idziemy na przykład na rower albo idziemy pobiegać, a jak mamy odpocząć, to znaczy, że mamy nie przyjść na trening, ale właśnie wtedy zawsze wymyślamy coś innego - bieganie rower, basen, cokolwiek.
Jak osiągnęłyście TAK świetny wynik przy ograniczonym wsparciu Polskiego Związku Rugby?
Natalia: Ja uważam, że mental. Myślę, że na pewno, to że przygotowywałyśmy się na te mistrzostwa Europy pomimo wszystko, pomimo tej całej sytuacji z ograniczonym budżetem i gdzieś tam braku tych zgrupowań. Jeszcze jest taka kwestia, że jesteśmy tak w to zaangażowane, jest to naszą taką pasją, że jak któraś z nas nie pójdzie na trening, mamy wyrzuty sumienia. I pomimo tego, że nie było zgrupowań, to my nie odpuszczałyśmy tych treningów wszystkich i myślę, że też to również miało ogromny wpływ.
Anna: Myślę, że każda z dziewczyn ma większą pewność siebie i było to widoczne, że gramy już troszkę inaczej. Wiadomo, że to jest zdecydowanie za mało zgrupowań na to, żeby myśleć o następnych osiągnięciach wyższych. Uważam, że jeśli nie będzie zgrupowań, to ciężko będzie nam pomyśleć w ogóle o jakiejkolwiek kwalifikacji olimpijskiej.
Natalia: No nie oszukujmy się. Większa ilość zgrupowań to podstawa, żeby już mierzyć wyżej.
Sylwia: Myślę, że na dzień dzisiejszy odpowiadając na pytanie am, że to było udowodnienie, samej sobie, że warto, pomimo tego, że miałyśmy bardzo okrojone możliwości zgrupowań. Jeżeli jesteśmy w stanie osiągnąć taki sukces, to zadajmy sobie pytanie co by było, gdybyśmy jednak mogły trenować tak, jak powinnyśmy?
Anna: Fajnie jest czytać nasz grafik zgrupowań na nadchodzący rok, zaczynając już od września. Tylko my zdajemy sobie sprawę z tego, że na dzień dzisiejszy jest on nierealny. Nie ma możliwości zorganizowania tylu zgrupowań i przede wszystkim wyjazdów, bo to jest bardzo istotne. Zgrupowania to jest jedno, ale móc rywalizować i grać naprzeciwko drużyny bardziej doświadczonej jest najważniejsze, tylko to nas do przodu będzie pchało, bo gra między sobą nie jest tak rozwijająca. Ze sobą nie jesteśmy w stanie tak grać, jak gramy z przeciwnikiem.
Najlepiej jest rywalizować z mocniejszymi drużynami, pomimo tego, że przegrywasz ale to najbardziej rozwija, bo nie oszukujmy się ale nie cieszy Nas sparing z drużyną, z którą wygrywasz 30 do 0. Oczywiście jak mamy sparing partnera, no to fajnie jest wygrywać, ale jednak warto też mieć takich przeciwników wymagających, z którymi przegrasz. Raz możesz wygrać, raz możesz przegrać. I to uczy najbardziej.
Sylwia: Tak jak mówi Ania, fajnie jest pojechać na Turniej do Costa Blanca i wygrać wszystkie spotkania bardzo wysoko. Gdzie jesteśmy z tego dumne. Ale potem mierzymy się z taką Irlandią i mamy wrażenie, że zderzyłyśmy się ze ścianą. Czujemy w tym momencie niedosyt, wiemy że ciężko pracujemy, a nadal nie mamy tego, co chciałyśmy osiągnąć. Więc to wsparcie jest jak najbardziej nam potrzebne. Potrzebujemy zgrupować z tymi drużynami na wyższym poziomie, bo inaczej same nie wejdziemy na wyższy poziom. Tym bardziej, że są możliwości. Obecny nasz trener Reprezentacji Polski Rugby 7 ma bardzo duże możliwości załatwienia nam zgrupowań z najlepszymi drużynami. Czy to Hiszpania, czy to Irlandia. Tylko że jeżeli nie będzie finansów, to nie będzie też zgrupowań. I tak w sumie to od roku czasu tak to wygląda.
A jakie są wasze nadchodzące plany sportowe, indywidualne i ogólnie?
Sylwia: Powiem ogólnie taki cel główny. Przynajmniej ja tak mam, ale myślę, że też dziewczyny. Za dwa lata są igrzyska olimpijskie, więc to tutaj chyba jest kluczowym naszym celem, żeby się na nie dostać. W przyszłym roku mamy igrzyska europejskie i to one będą kwalifikacją na igrzyska olimpijskie Los Angeles 2028. Zwycięzca dostaje bilet.
Anna: Jeżeli będzie tak samo jak w 2023 roku to drużyna z drugiego i trzeciego miejsca pojedzie na baraże i tam z tych baraży zwycięzca może zdobyć biletna igrzyska olimpijskie. I to jest nasza furtka. I myślę, że to Nasz główny cel. Ale jak powiedziałam, żeby myśleć o igrzyskach europejskich, o walce o czołówkę, to najpierw musimy mieć możliwość, Zdobycie Mistrzostwa Europy dało nam również możliwość udziału w kwalifikacjach do World Series. To jest kolejne nasze marzenie, które już się ciągnie za Nami bardzo długo. Ale zdajemy sobie sprawę też, że jeśli byśmy się tamdostały to trzeba by było wejść już level wyżej i przejść na zawodowstwo. Nie byłybyśmy w stanie pracować. Dostać się to jest jedno, ale być tam, utrzymać i zagrać osiem turniejów, bo tyle jest to już jest druga sprawa.
I w takim turnieju ile gracie meczy?
Sylwia: Turnieje międzynarodowe są dzielone zazwyczaj na trzy dni piątek, sobota, niedziela. W pewnych Turniejach jest tylko sobota i niedziela ale zwykle są trzydni po dwa mecze. Wydaje się, ze to nie jest dużo zagrać dwa mecze w ciągu dnia ale zależy z kim się mierzymy. Zależy od warunków, kiedy przyjedziemy i jak całe zgrupowanie przebiega.
To są główne nasze cele i oczywiście też mamy ligę polską, tutaj mamy inne wyzwania. W Arce Gdynia, chcemy z drużyną zdobyć medal Mistrzostw Polski na koniec sezonu. Będziemy o to walczyć i ciężko trenować.
A jakie macie nastroje w drużynie przed kolejnym sezonem w polskiej lidze?
Natalia: Mieliśmy tutaj taką fajną rozmowę drużynową i mam nadzieję, że będzie tak, że każdy się dobrze nastawił na ten sezon, że sprecyzowaliśmy cel, jaki trenerzy mają, oczekiwania i wymagania, wiemy jak powinnyśmy podejść do treningów, jak te treningi będą wyglądały. A wiadomo, że jak masz jakiś jasny obraz, tołatwiej Ci się w tym odnaleźć i funkcjonować w tym. Więc ja jestem pełna nadziei, że każda zawodniczka klubu przyłoży się do tego.
Anna: Treningi będą nastawione na ciężką pracę, na to liczymy i tego oczekujemy, bo to jest najważniejsze, bo potencjał jest bardzo duży, Trzeba go tylko po prostu aktywować i uruchomić.
Natalia: I pokazać, że potrafią, bo to są naprawdę fajne dziewczyny. Muszą też uwierzyć i chcieć tak funkcjonować i ciężko trenować. To co jest potrzebne to tylko ciężka praca.
Najcięższy mecz tego turnieju albo najciekawszy moment, który będziecie wspominać?
Anna: Najcięższy mecz zdecydowanie z Portugalią
Natalia: Tak, na tych mistrzostwach to był bardzo ciężki, fizyczny mecz, który ostatecznie wygrałyśmy 12:5 ale bardzo mocno musiałyśmy walczyć o to zwycięstwo.
Anna: Myślę, że to był bardzo ciężki mecz, nie wiem czy każda z Nas, ale ja osobiście wyszłam z niego bardzo rozczarowana, tym jak zagrałam ja i cała drużyna. Powiedziałam sobie, że nie chcę się już więcej tak czuć, jak po tym meczu. Zagrałyśmy poniżej Naszego poziomu. Nie wiem co się wydarzyło, ale wstyd mi było po prostu.
Natalia: Prawda jest taka, że, kiedy my musimy grać z taką chaotyczną drużyną, to też często wdajemy się w ten bałagan i popełniamy strasznie głupie błędy.
Na tym turnieju Portugalia grała naprawdę bardzo twardo. Z każdą drużyną w grupie bardzo dobrze zagrały, ale to nie może nas usprawiedliwiać, bo to było poniżej naszych oczekiwań, mimo że ten mecz wygrałyśmy to był chyba najgorszy.
Anna: A najlepszy mecz to myślę, że dla mnie osobiście mecz z Hiszpanią.
Ta walka, która tam była, tam każda chciała, tam było po prostu gryzienie trawy. Wiedziałyśmy też, że to zwycięstwo da nam mistrzostwo Europy, ja sama byłam w szoku, że tak dobrze gramy. W tej drugiej połowie grałyśmy jak natchnione, każda piłka z rozpoczęcia była Nasza.
Półfinał nam przyklepał mistrzostwo Europy a bałyśmy się tego spotkania, bo jednak reprezentacja Hiszpanii wzmocniła się, sięgnęła po swoje zawodniczki z pierwszego składu i był strach, że będzie ciężko. Ale jak już wspomniałam, tam każda chciała, tam widać było w każdej dziewczynie, która była na boisku, że daje z siebie 100%. Naprawdę to było super.
Natalia Jak się czujesz w roli kapitana i czy masz tak, że naturalnie się w tym odnalazłaś? Czyli tak trochę musiałaś się douczyć, nauczyć tego?
Myślę, że ja cały czas się uczę, ale początki były trudne, bo miałam trochę wrażenie, że kilka osób, oczekuje, że ja będę kapitanem takim jak inni byli.
Każdy były kapitan był inny, miał swoje założenia. Jest to trudne, bo czasami mam ochotę powiedzieć głośno co myślę, a wiem że czasami muszę pewne sprawy przemilczeć dla dobra drużyny. Tak to jest już pracując z kobietami.
Każda z nas ma zupełnie inny charakter i musisz nagle schować swoją dumę do kieszeni, ja jestem też bardzouparta i dziewczyny to wiedzą jak plus ja jestem też bardziej introwertyczna. Lubię spędzać sama czas na zgrupowaniach. Też nie jest tak, że ja często wychodzę do drużyny i nie wiadomo, jak z nimi spędzam czas ale każdy wie, jakim człowiekiem jestem. Aczkolwiek jest mi bardzo miło, że jestem na tej pozycji i dziękuję za to.
A co lubisz w byciu kapitanem?
Gdy zwyciężamy i odbieramy trofeum. To jest ta najmilsza część tego wszystkiego. Ale tak na co dzień lubię wybiegać na boisko i właśnie dzięki temu, że jestem kapitanem, to mam szansę ustawić się pierwsza i patrzeć co jest przed Tobą. Czujesz już takie emocje. Za sobą mam Anie, która zawsze tam stoi. I to też jest taki fajny moment chyba w tym wszystkim. Poczucie tego, że drużyna na Tobie polega to taki element, który bardzo mnie motywuje i ogromnie wzmacnia mój mental.
Wiadomo, że są ciężkie rzeczy jak praca z ludźmi, trzeba jeździć na zdjęcia kiedy reszta drużyny odpoczywa i to jest rzecz, której nie cierpię. Czuję, że marnuję swój czas na regenerację a jest to dzień przed zawodami.
Macie jakieś rytuały przed meczem? Takie, które wam pomagają się uspokoić i wejść.
Natalia: Każda ma swój. Nawet nieświadomie. Na przykład Sylwia bardzo często lubi chodzić do toalety.
Sylwia: Jeśli nie pójdę do tej toalety, to mam taki niepokój, zaburza mi to moją rutynę, nie mogę się skupić. Oczywiście jak się wejdzie na boisko to człowiek czuje adrenalinę, nową sytuację, swoje robi.
Anna: Ale myślę, że każdy ma takie rytuały. Już zaczynając od tego, że nie wyobrażam sobie wyjść i grać nie mając dwóch warkoczyków, bo zawsze Natalia mi robi. To jest standard, tego się nie zmienia.
Po czym standardem jest to, że przed meczem zawsze ja przygotowuję dla mnie i dla Natalii przedtreningówkę. I to też jest rzecz, której nie wyobrażam sobie, że ja tego nie zrobię. Dla mnie to już jest w głowie.
Natalia: Jak zagrać bez kolorowej gumeczki, no jak?
Sylwia: Ja też mam rutynę, zawszę kleję nadgarstki, to są takie głupoty, ale są ze mną zawsze. Zawsze muszę zakleić palce, jeśli tego nie zrobię to cały czas w meczumi to przeszkadza i myślę o tym, że nie zakleiłam i przez to może pójść źle.
Rytuały obniżają napięcie, o to w nich generalnie chodzi.
Był jakiś moment zwątpienia podczas tego turnieju?
Anna: Jak już wiesz, mecz z Portugalią, po nim byłam przerażona, bo miałam taką wizję, że jak będziemy tak grać, to daleko nie zajdziemy, to nie wejdziemy doczwórki.
I to był pierwszy dzień, to było najgorsze. Był pierwszy dzień i widziałaś, jak słabo zagrałyśmy. I tak sobie myślisz w głowie, że z taką grą to nie wróżę Nam Mistrzostwa.
Sylwia: Pamiętam jak Ania powiedziała, że nie wie czy będziemy w pierwszej czwórce, jeżeli będziemy tak grać, to na pewno nie. Nie wróży to nam awansu do ćwierćfinału, A tutaj tak się potoczyło. Ale też dlatego, że następnego dnia wyszłyśmy na mecz z Niemkami, zagrałyśmy swoje rugby i wygrałyśmy pewnie. Więc myślę, że gdzieś nam to pomogło się zmotywować.Szybka autorefleksja, analiza wieczorna tego, co się wydarzyło i takie poczucie, że no nie, nie chcę się tak czuć. Czuję się z nimi bezpiecznie na boisku i chodziłam cały czas do Ani i mówiłam “Ania, ale jutro to wiesz corobimy?”
Tak się nakręcałyśmy i poszło ale to zwątpienie czasem bywa.
Anna: Mamy Mistrza Europy ale przed zawodami biorąc pod uwagę to jak mało zgrupowań było w głowie miałam przeróżne scenariusze, „żebyśmy w ósemce były”. Biorąc pod uwagę fakt, jakie miałyśmy przygotowania, to każda w ciemno brała czwarte miejsce, a potem każdy kolejny krok to była już dla nas nagroda za włożoną pracę.
Nasze oczekiwania były mniejsze, a wyszło bardzo dobrze.
Sylwia: Chyba też musimy popracować nad tym, żeby być bardziej pewne siebie niż kwestia tego, że kurde nie wiemy na co się piszemy, gdzie jedziemy, na co jedziemy myśląc o tym, że dobra, może ta czwórka, może. Patrzymy bardzo realnie, ale też uważam, że mamy trochę problem z pewnością siebie.
Anna: Oczywiście, że tak, tylko jeżeli masz takie problemy, zwątpienia czy w ogóle pojedziesz na te mistrzostwa Europy, bo nie wiesz czy będziesz miałapieniądze to osiągnięcie minimum staję się sukcesem.
Oczywiście ważna była motywacja do tego, żeby jednak udowodnić, że no jest nowy sztab, nowe energia weszła w drużynę i że się da. Trener też bardzo spokojnie podchodzi do Nas, pomimo tego, że czasami potrafi powiedzieć prawdę która zaboli, na przykład w meczu z Portugalią potrafił powiedzieć, co o tym sądzi i nie było to miłe podsumowanie meczu, ale to wszystko jest w taki sposób powiedziane, tak sportowo i co najważniejsze z szacunkiem do drugiego człowieka. I to chyba jest najważniejsze dla nas.
Sylwia: Na przykład gdzieś tam analizuję indywidualnie. Ja jestem osobą, która bardzo przeżywa i analizuję, bo mimo że wygrałyśmy, to był mój bardzo słaby mecz. Mogłoby się wydarzyć inaczej, jakbym na przykład zrobiła pewne rzeczy. Wsparcie dziewczyn mi bardzo pomaga. Zamykamy temat bo wiemy, że jutro gramy następny mecz. Też liczę się z ich zdaniem czy zdaniem trenera. To jest bardzo ważne i też każdy na każdym turnieju uczymy się tego, żeby, wyjść z danej sytuacji, która czy jest krytyczna, czy nie. Gramy tu i teraz. Ważne jest tu i teraz i my możemy zmienić to, co się teraz wydarzy. Szybkie takie pytanie.
Macie jakieś motto, które Was napędza? W sporcie jest mocno motto albo zdanie?
Anna: W życiu nie osiągniesz zbyt wiele, kiedy będziesz trenował tylko w te dni, kiedy akurat czujesz się świetnie. I to jest tak, że nie chce się codziennie, nie zawsze się chce i czasami wstajesz i cię coś boli i nie masz tej motywacji, ale wiesz, że żeby osiągnąć sukces, to nawet w takie dni musisz ciężko pracować.
Natalia: Mi tylko przychodzi na myśl cytat Michaela Jordana i strasznie mi kiedyś to zostało w pamięci. “Kiedy wykonasz swoją pracę, zostaniesz nagrodzony. W życiu nie ma drogi na skróty.” Kiedyś strasznie mi to zostało w głowie, aczkolwiek moim mottem życiowym jest to, że im szybciej dostosujesz się do danej sytuacji, czyli do tego, że na przykład nie chce Ci się iść na trening czy coś, ale to robisz, to łatwiej będzie Ci funkcjonować.
Sylwia: Nie mam tutaj żadnego wybranego fragmentu ,nie jestem w stanie teraz przytoczyć. Lubię bardzo bajkę Dragonball, gdzie zawsze przypominam sobie dane fragmenty, gdzie postać z tej bajki nigdy się nie poddawała i dążyła do celu, więc jest moim motorem napędowym i wracam do tego myślami na boisku. Do dziś czasem lubię wracać do tych odcinków i to bardzo mnie napędza. Przypomina mi, że może być ciężko, ale warto pracować, a dany czas zawsze wynagrodzi. Gdy uparcie dążymy do tego celu zawsze gdzieś tam się kierujemy i osiągniemy w końcu ten sukces.
Pytanie o Waszą trójkę. Kto najlepiej działa pod presją? Kto bardziej nie wiem, spaja drużynę? I kto najbardziej potrafi rozładować atmosferę tego atmosferę?
Natalia: Pipi (Sylwia) potrafi żartem rzucić.
Anna: Ale pod presją bym powiedziała, że nie radzi sobie najlepiej. Bo za bardzo do głowy sobie bierze, Stresuje się za bardzo. Nie może tego wypośrodkować.
Sylwia: Jestem osobą bardzo otwartą, zabawną. Czasem właśnie brakuje takiej osoby, która uderzy z bomby, gdzie jest jakiś słaby moment. Czasem to działa, czasem nie. Ale też mam drugą strefę, która jest mroczna, smutna i ciężko mi wrócić z powrotem na tor, jeśli bardzo się dołuję. Ale bardzo cenię zdanie moich przyjaciół Ani i Natki, które potrafią mnie wyciągnąć i wtedy wiem, dam z siebie wszystko.
Natalia: A z tym spajaniem drużyny na tych mistrzostwach na przykład zauważyłam, żę często rozmawiałaś z Nami w kółku przed meczami (Anna). Ja myślę, że dziewczyny dzięki temu czuły taką większą pewność siebie i bezpieczeństwo. Natomiast Sylwia też potrafiła coś powiedzieć. Teraz chyba pierwszy raz w życiu odezwała się w kółku, że musimy się skupić i musi każda się czuć na tym boisku.
Trzeba rozmawiać przed meczem, żeby wyjaśnić wszystko w środku, żeby było to poczucie, że jesteśmy jednością. To jest bardzo istotne.
Anna: Bo jakbym miała w takim kółeczku milczeć, ja nie potrafię. Ja zawsze się śmieję, że jak są jakieś spotkania, to zawsze mówię w głowie „Ty się nie odzywaj” ale to jest mój charakter i ja będę próbowała wytrzymać chwilę, ale dłużej nie potrafię. Ja myślę, że wynika to też trochę z takiej przywódczości, w takim sensie, że ja służę w wojsku i jestem szefem i myślę, że tam się uczę, bo tego się uczy człowiek naprawdę całe życie, ale mam to po prostu też we krwi. Ja zawsze muszę coś powiedzieć i zawsze powtarzają, że dyskutować ze mną to jak dolewać oliwy do ognia. I to się przekłada na pewno na drużynę w jakimś stopniu, lubię być tym przywódcą też. Ja jestem na dzień dzisiejszy w tej kadrze chyba najdłużej jeśli chodzi o liczbę zgrupowań i gdzieś tam mam takie poczucie, że znasz to od podszewki i to wszystko, co się dzieje. I mam tą potrzebę wtrącić coś od siebie.
Wywiad przeprowadziła Gloria Sawicka
| Klub | M | Pkt | |
|---|---|---|---|
| 1 | Awenta Pogoń Siedlce | 9 | 41 |
| 2 | ORLEN Orkan Sochaczew | 8 | 39 |
| 3 | Energa Ogniwo Sopot | 8 | 28 |
| 4 | Life Style Catering RC Arka Gdynia | 9 | 28 |
| 5 | RzKS Juvenia Kraków | 9 | 19 |
| 6 | Edach Budowlani Lublin | 9 | 13 |
| 7 | KS Budowlani WizjaMed Łódź | 9 | 11 |
| 8 | Drew Pal 2 RC Lechia Gdańsk | 9 | 9 |
| 9 | Budmex Rugby Białystok | 8 | 0 |